Czy masz tyle odwagi, by słuchać kobiet?

Związek bez rozmowy nie ma przyszłości. To fakt. Ale jest jeszcze coś, bez czego relacja między dwójką ludzi jest trudna, a i rozmowa będzie niemożliwa. To umiejętność słuchania.

Jakiś czas temu pisałem o rozmowie, o tym jak ważna jest dla wszystkich, którym zależy na jak najlepszej przyszłości związku, który tworzą. Ale dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, że rozmowa to tylko jeden z elementów, tworzących relacje międzyludzkie na wysokim poziomie. Tak, celowo napisałem relacje międzyludzkie, a nie między dwiema osobami. Bo słuchanie, a to mam na myśli, to wyjątkowa umiejętność, bez której nikt obejść się nie może.

Ktoś powie – no przecież cię słyszę, wiem, co masz na myśli, co mam zrobić. Dobrze, ale czy to, że kogoś słyszymy, oznacza, że go słuchamy? Bardzo często, w rozmowach z bliskimi, znajomymi, przyjaciółmi, zauważam, że jedno ma niewiele wspólnego z drugim. Potrafimy usłyszeć, fakt. Jeśli jesteśmy w pełni zdrowi, nie ma innej opcji. Ale ze słuchaniem jest już zupełnie inaczej. To umiejętność, która wynika nie z natury, a dobrego nastawienia, empatii, dużej dawki altruizmu. Tylko taki człowiek, nastawiony na relacje z drugą osobą, potrafi słuchać.

W poście o rozmowie przytoczyłem wymianę komunikatów między dwiema, ponoć bliskimi sobie, osobami. Prosta quasi-rozmowa o tym, jak minął dzień, co trzeba zrobić itd. W miejsce komunikatów o podsumowaniu dnia i obowiązkach, mogłem wstawić każdą inną czynność czy fakt. Tak czy siak, taki dialog byłby o niczym.

Wspominałem, oczywiście, że tego typu “rozmowy” zdarzają się każdemu. Nie będziemy przecież prowadzić pogłębionej konwersacji o potrzebie kupna masła! Co to, to nie! 🙂 Ale bez prawdziwej, pogłębionej rozmowy, związek nie może mieć przyszłości. Budujemy ją na podstawie zrozumienia jednej osoby, która wczuwa się w emocje drugiej. Jednak bez wsłuchania się w jej potrzeby, nie będzie to możliwe.

Pod postem o rozmowie, wrzuconym na FB, jedna z naszych stałych czytelniczek otwarcie przyznała, że ostatnio odbyła poważną rozmowę ze swoim mężem. Że nie było łatwo, ale udało się. Dlaczego? Bo w końcu zrozumieli, że przyszedł czas na refleksję. Ktoś kogoś wysłuchał, wczuł się w potrzeby partnera. W efekcie dali sobie czas na dialog, który, miejmy nadzieję, oczyści atmosferę i pozwoli na nowo budować dobre relacje.

To, co udaje się nam z Martą, to brak zaległości. Brak brudów, nieporozumień, zawiści i pretensji. I znowu, to nie bajka, a rzeczywistość. Nie zawsze jest między nami kolorowo. Oboje mamy bardzo silne charaktery i dajemy temu wyraz. Ale gdy tylko między nami pojawi się jakaś żółć, nawet z najprostszego, najgłupszego powodu, natychmiast wylewamy kawę na ławę i gadamy. Ale najpierw słuchamy. Jakkolwiek by to nie było trudne – nie muszę przecież tłumaczyć, jak źle, jak niedobrze, jak głupio jest wysłuchiwać drugiej strony, która mówi ci o Twoich błędach. I do tego ma RACJĘ?!?!?! Oł maj gad! Najgorsza rzecz ever! Przyznać komuś, że ma rację. A jeszcze się dostosować? Za to już powinni przyznawać medale.

Słuchać nie jest łatwo. Dlaczego? Właśnie dlatego, że słuchanie często połączone jest z potrzebą autorefleksji. Nie takiej auto, bo jednak sprowokowanej przez drugą osobę, ale mimo wszystko… To ta chwila, gdy zaczynamy rozumieć, że wypadałoby poprawić swoje zachowanie, by nie ranić kogoś. A gdy tym kimś, jest najbliższa ci osoba na świecie, warto zagryźć zęby i posłuchać. Można wtedy nauczyć się wiele, nie tylko o potrzebach naszych bliskich, ale i o samym sobie.

No właśnie – nauczyć się czegoś o samym sobie. Faceci mają z tym chyba największy problem. Mężczyźni z natury nie lubią krytyki, a ta jest naturalną konsekwencją słuchania. Gdy poświęcisz chwilę bliskiej ci osobie, możesz przecież dowiedzieć się czegoś, co będzie trudne do przyjęcia. Taka bardzo gorzka pigułka. A oni tacy macho, a macho nie słucha! Macho robi swoje! Przecież taki Banderas na bank nie pyta się, czy może, tylko działa. I oni też tak chcą.

Do tego dochodzi kwestia pozycji w stadzie. No bo jeśli facet słucha kobiety, a potem, nie daj boże, wprowadza w życie jej sugestie, to oddaje rolę przewodnika tego stada. I to w ręce baby! Dramat! Mężczyźni, bojąc się o swoją pozycję, nie chcą słuchać, bo w konsekwencji – nie będą chcieli się dostosować.

On top of it all, pamiętajmy o różnych potrzebach. “Faceci gadają tylko o seksie” – powiedziała mi kiedyś koleżanka, wrzucając całą rasę męską do jednego garnka. Na moje pytanie dlaczego jest tak ostra w swoich osądach, stwierdziła, że mężczyźni słuchają tylko wtedy, gdy rozmowa schodzi właśnie na tematy związane z miłością fizyczną. Aha! Czyli, na moją logikę, wychodzi na to, że nasza (czytaj – męska) zła opinia o tych neandertalczykach, którzy to tylko myślą o trzech P, jest spowodowana przez niewsłuchiwanie się w potrzeby innych! Idąc tym tropem, gdybyśmy zaczęli słuchać, kobiety zauważyłyby, że faceta interesuje coś więcej, aniżeli jedynie zabawy w pościeli.

Słuchajmy zatem i wyciągajmy wnioski. Tego sobie, i Wam życzę 🙂