Kaszka dla dziecka. Jaką wybrać?
Total
20
Shares

Jakiś czas temu, przy okazji pisania wpisu o rozszerzaniu diety u niemowlaka, obiecałam Wam, że napiszę coś więcej na temat kaszek dla naszych Malusińskich. W końcu to jeden z ulubionych posiłków dzieci, niestety nie w przypadku Leona. Zdecydowanie wybierze kanapeczkę, niż mleczny posiłek 🙂 Jednak gdy skończył 6 miesięcy, kasza była jego głównym posiłkiem, zaraz obok cyca mamy. Tym bardziej, że samego mleka modyfikowanego nie chciał jeść. No a moje nie do końca wystarczało. Trzeba było się jakoś ratować.

Nie chcę się tu Wam mądrować na temat wyboru kaszki. Ostatecznie i tak zrobicie jak chcecie. Po pierwsze może stwierdzicie, że w tych używanych przez Was nie ma nic złego. Trochę cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, no i oleju palmowego nikomu nie zaszkodziło. A po drugie nie będziecie chciały wydawać 2 razy tyle, albo i więcej, na zdrowsze kaszki. Ale może po prostu nie zdawaliście sobie sprawy z tego, że produkt dla malutkiego dziecka, może być nie do końca zdrowy. I właśnie ten wpis da Wam do myślenia.

Ja przyznaję się bez bicia, że na samym początku nie byłam świadoma tych wszystkich zagrożeń. Jako pierwszą kaszkę kupiłam tę z firmy Bobovita, przeznaczoną dla dzieci od 4 miesiąca. Dużo tego było na półkach, nie wiedziałam za którą mam chwycić. Postanowiłam zacząć od tej z “naturalną wanilią”. Nie wpadłam na to, że warto przeczytać skład. Ja niemądra, czytam etykiety przy zakupie produktów dla mnie i Dawida, a odpuściłam sobie tę dla swojego dziecka. Nie wiem co we mnie wstąpiło, może właśnie przeświadczenie, że produkt dla Maluchów (zaznaczam – kaszka przeznaczona dla bobasów od 4 miesiąca!) powinien być zdrowy.

Kupiłam ją, na szczęście szybko się zreflektowałam i skład przeczytałam w domu, przed podaniem tego vzegoś Leonowi. Coś mnie tknęło, dzięki bogu. Kaszka miała wylądować w koszu, ale Dawid stwierdził, że może się przydać. Może on ją zje, zatem smacznego Kochanie 🙂 Niestety produkt chyba tylko leżał obok naturalnej wanilii. W składzie aromat wanilinowy, no i oczywiście cukier na drugiej pozycji. No bo jak mogłoby być inaczej.

Ja wiem jedno – nie chcę od najmłodszych lat faszerować mojego dziecka niezdrowymi tłuszczami, niepotrzebnym cukrem itp. Jaki jest sens? Wiadomo nie uchronię go przed tym. Z czasem i tak zje batona, który zawiera olej palmowy i inne świństwa. Nie zabronię mu jeść słodyczy, ale będę się starała je dawkować. Dostanie je okazjonalnie.

Zatem jaką kaszkę wybrać bez dodatku cukru?

Smutne jest to, że na sklepowych półkach na wysokości naszego wzroku jest mnóstwo produktów niezdrowych, zawierających już na drugim miejscu substancję słodzącą. Jeśli chcemy kupić coś zdrowego, to znajdziemy to dość wysoko na sklepowym regale. Raptem kilka pozycji. Moje ulubione to te z Nestle Radosny Brzuszek (takie w kartonowych opakowaniach) np. ze śliwką, 8 zbóż, 5 zbóż z lipą, jak również kaszki z HIPP Bio, np. jaglana, 5 zbóż.

Wszystkie te produkty oczywiście są bezmleczne. Osobno kupuję mleko modyfikowane (takie bez “cudownego” oleju palmowego) i na nim przygotowuję posiłek.

Z polecanych bardzo dobrych kasz dla dzieci są również te z firmy Holle, w zasadzie wszystkie, oraz kaszki z firmy Czary Mary.

Czasami sama gotuję kaszkę mannę dla Leona na wodzie, a potem mieszam ją z rozrobionym mlekiem i jakimiś owocami. Z reguły jego ulubionymi malinkami 🙂 Leon nie lubi butelek, dlatego od samego początku karmimy go łyżeczką. Możemy przygotować trochę gęstszą kaszę. Jeśli Wasze pociechy jedzą z butelki, posiłek musi być rzadszy.

Podstawa to czytanie składu, do czego Was z całego serca zachęcam. To że coś jest dla dziecka, nie oznacza, że jest zdrowe. W ogóle ¾ produktów dla Maluchów wycofałabym ze sklepowych półek! Dlatego pamiętajcie, aby czytać skład produktów, które podajecie swoim bobasom 🙂

Total
20
Shares