Let them go. Dlaczego warto odpuścić sobie niektórych ludzi
Total
28
Shares

Kocham ten moment, gdy czuję inspirację. A czerpię ją zewsząd – a to jakiś ciekawy artykuł, a to krótka rozmowa w kuchni w pracy, innym razem ciekawy plakat gdzieś na mieście, czy nawet wizyta u Rodziców. Często jednak najlepszym źródłem inspiracji są dla mnie ludzie, ich przemyślenia, wnioski, które i mnie zachęcają do zastanowienia się nad swoimi wyborami. Tak też było w tym przypadku…

Początek roku to czas, gdy robimy podsumowania. Nie znam człowieka, który w tym wyjątkowym czasie choć raz nie zastanowił się, czy tych ostatnich 12 miesięcy zaliczy do tych tłustych, czy chudych lat. Po prostu tak mamy, że lubimy robić sobie małe podsumowania. W tym roku nasze wnioski były proste – to był super rok, w dużej mierze dzięki obecności Lenego.

Jednak to, co zainspirowało mnie do napisania tego wpisu, to nie nasze przemyślenia, ale… post na fejsie! I to jaki post…

Asia to wyjątkowa osoba – wiecznie uśmiechnięta, pełna życia i radości, która tym fantastycznym nastawieniem obdziela każdego, kogo spotyka. Poznaliśmy się na studiach w Poznaniu i mimo że nigdy nie byliśmy najbliższymi przyjaciółmi, w dużej mierze z powodu erasmusów, drugich kierunków i innych aktywności, pozostaliśmy w kontakcie. Tak się ułożyło, że po licencjacie na UAM, oboje wybraliśmy się do Wielkiej Brytanii, by tam kontynuować swoją edukację. Ja trafiłem do Londynu, ona do Edynburga. Jednak po kilku latach, mądrzejsza o dyplom i wiele doświadczeń, Asia wylądowała w brytyjskiej stolicy. Wtedy wróciły świetne wspomnienia i mnóstwo uśmiechu. Taka ona jest – to po prostu fantastyczny człowiek, który kocha każdego.

Tak myślałem… 

To oczywiście żart 😉 Asia nadal pozostaje takim promykiem radości i dobra, ale na odległość czuję, że wraz z kolejnymi latami w kalendarzu, dojrzewa, a wraz z tym procesem jej podejście do ludzi. I tego jej mega zazdroszczę, bo sam, mimo swego starczego wieku, czuję, że tego mi brakuje.

Właśnie na początku roku Asia wrzuciła na swojego fejsa post. Był długi, więc chciałem jedynie zerknąć, a potem wrzucić standardowego lajka. Co to, to nie! Tego nie dało się NIE przeczytać! Pod tym wpisem nie mogłem jedynie zostawić nic nie znaczącego lajka. To było odkrycie, które dało mi mnóstwo przemyśleń. Teraz dzielę się nim z Wami.

Otóż…

W dużym skrócie, bardzo fajnym i trafnym wnioskiem, który mnie uderzył z mocą bomby atomowej, było stwierdzenie… LET THEM GO! Pozwolę sobie zacytować ten bardzo interesujący wpis, w wolnym tłumaczeniu, ofkors ;):

“W życiu liczą się ludzie, którymi się otaczasz i z którymi coś może Cię połączyć. Jeśli czujesz, że nie jesteś już związany z niektórymi ludźmi, pozwól im odejść. Może zmieniłeś się, może to oni się zmienili, to normalne, że ludzie się rozstają. Nie powinniśmy trzymać się ludzi z poczucia winy lub z przyzwyczajenia. Prawdopodobnie żadne z Was nie czerpie już żadnych korzyści z tej relacji, więc daj sobie spokój i zrób miejsce dla ludzi, z którymi poczujesz bliską więź i w towarzystwie których będziesz się czuć dobrze.”

Mega, prawda? Myślę, że jesteśmy już w wieku, kiedy nie musimy przejmować się każdym, bo przecież nie każdy musi nas lubić, a i my nie musimy czuć mięty ze wszystkimi. Po prostu ewoluujemy, zmieniamy się i inni również przechodzą przez ten sam proces.

Nie chodzi tu oczywiście o to, aby dać sobie spokój z byle powodu. Absolutnie nie! Wierzę, że mimo odległości, mimo braku czasu i kontaktu na co dzień, są osoby, o które zawsze warto walczyć. Sama wiedza o tym, że są, jest dla nas budująca.

Pisząc LET THEM GO, ma na myśli osoby, które zmieniły się, tak jak i my, i to, co było kiedyś, minęło. Może będzie im lepiej w relacji z inną osobą? Może czują to samo, co my, ale po prostu brakuje im odwagi?

Mam nadzieję, że my znajdziemy ją w sobie, by znaleźć miejsce dla kogoś jeszcze ciekawszego, lepszego, kto nada naszemu życiu nową wartość. 

 

Total
28
Shares