O Małżonce, Egonie i inicjatywie oddolnej
Total
16
Shares

„Dobra, weź coś zrób, a nie ciągle narzekasz”
„Zabierz się za siebie i działaj”
„Na co ty w ogóle czekasz?”
„Podnieś d… i do roboty!”

To mój zewnętrzny dialog. Nie monolog, tak bym tego nie nazwał. Właśnie dialog. I nie wewnętrzny, jak to zazwyczaj bywa, ale właśnie ten „na ałtsajdzie”. Bo Egon, jak nazywam moje ego, nie jest we mnie, ale obok mnie. Towarzyszy mi na co dzień. Czasami wspiera, ale zazwyczaj ochrzania. Przy całej swojej pewności siebie, często zastanawiam się – „Co ja tutaj robię? Jak to się stało, że taki zwykły JA jest w tym miejscu, robi takie fajne rzeczy, jak to tak?”. Wtedy Egon mówi – „Bo jesteś extra, bo masz power, bo znasz się na tym!”. Każdemu życzę takiego Egona, który pcha do przodu no matter what.

Ale…

Przychodzi dzień, w którym masz go już dość. Gdy ten wewnętrzny (no dobra, zewnętrzny głos ;), nie daje Ci już spokoju. Kiedy wiesz, że albo zaczniesz działać, albo oszalejesz! I tak było w przypadku stwórstwa, które czytasz. Naszego drugiego (patrząc na chronologię – pierwszego) wspólnego dziecka.

To miejsce, o którym długo myślałem. Miałem na nie pomysły, były inicjatywy, pojawiały się idee. Żadna nie została zrealizowana. Do teraz. Teraz zaczynam blogerskie życie. Życie na klawiaturze. W necie. W wirtualnej rzeczywistości. Ale czy aż tak bardzo odrealnionej? Przecież przenoszę tu to nasze realne życie. Podzielę się faktem, nie wymyśloną fantazją. To jestem ja i Moja Miła. W całości. Bez ściemy. Tacy, jacy jesteśmy naprawdę.

Nie chcę jednak być w tym sam. Bo sam to był Hanks na wyspie, a mimo to i on miał swojego siatkarskiego partnera niedoli. Od prawie trzech lat nie ma mnie. Jesteśmy MY. Jest Moja Małżonka. Żona. Moja Radość i Nadzieja. Nadzieja na wspaniałą Teraźniejszość i jeszcze piękniejszą Przyszłość. Dlatego tworzymy ten projekt razem. Bo przecież żyjemy razem, razem budujemy nasz świat. Od teraz częścią tego świata jest nasz blog.

A Ty, Drogi Czytelniku, możesz też być z nami. Możesz dzielić się z nami swoimi historiami. Możesz być naszym towarzyszem wirtualnej podróży. Wiemy, że tam jesteś. Czekamy na Ciebie. Spotkajmy się w polu komentarzy. My będziemy tam na Ciebie czekać.
caliMY. Bo to Nasz. Mały. Wirtualny. Świat.

PozdrawiaMY

P.S. Egon się cieszy, że cztery litery podniesione i robota rozpoczęta. Ale nadal z niego męczydupa. Bo teraz trzeba pisać blogi… W końcu – jestęśmy blogęrami 🙂

Total
16
Shares