#odkrywamypolskę – Inowrocław
Total
53
Shares

caliMY znowu w trasie! Tak jak obiecaliśmy, cały czas #odkrywamypolskę. Gdy tylko znajdujemy się w nowym, ciekawym miejscu, chcemy Wam je przybliżyć. Uznaliśmy jednak, że powinniście poznać też miejsca nam bliskie, te, z których się wywodzimy. Dlatego, w dzisiejszym poście, będziemy odkrywać moje rodzinne miasto, Inowrocław.

Miasto na soli. Tak często nazywa się miejscowość, w której się wychowałem. Skąd to określenie? Inowrocław od lat znany jest z soli, którą wydobywa się… No właśnie – już nie w Inowrocławiu! Przepraszam, że rozpoczynam od zburzenia pewnej legendy, ale niestety od lat 80. w Inowrocławiu nie ma już kopalni soli. Fakt, siedziba spółki nadal znajduje się przy ul. Św. Ducha w centrum miasta, ale złoża tego surowca, którymi niegdyś szczyciło się miasto, zostały zalane. Szkoda! Dobrze pamiętam plotkę krążącą wśród mieszkańców, że nasza inowrocławska kopalnia została zalana celowo, bo swoim pięknem groziła Wieliczce. A mogliśmy zrobić z Inowrocławia prawdziwą turystyczną perełkę…

Ok, kopalni zwiedzić się nie da, ale Inowrocław jest bardzo ciekawym miastem, które spodoba się nie tylko kuracjuszom, przyjeżdżającym do jednego z kilkunastu sanatoriów, ale też turystów, zainteresowanych ciekawą historią i pięknymi zabytkami.

A skoro o zabytkach mowa, zacznę od tego najważniejszego – Ruiny. Tak, tak, największym, najbardziej znanym zabytkiem naszego miasta jest obiekt, który potocznie nazywamy Ruiną. To świątynia romańska, której początki sięgają XII wieku. Dzisiejszy Kościół Imienia Najświętszej Maryi Panny przez kilkadziesiąt lat, po pożarze w połowie XIX wieku, niszczał, przez co mieszkańcy miasta nadali mu niechlubną nazwę, zgodną z jej stanem technicznym. I mimo że przywrócono świątyni jej wcześniejszy splendor, określenie Ruina obowiązuje do dziś.

Odbudowany obiekt może zachwycić – jest pięknie położony przy drodze wylotowej w kierunku Torunia, jednak to, co ma najciekawsze, zobaczymy dopiero przy bliższym kontakcie. W środku możecie podziwiać figurę Uśmiechniętej Madonny, a na jednej ze ścian interesujące płaskorzeźby – to maski, przedstawiające twarze ludzi i diabła, które miały być przestrogą dla niepiśmiennych parafian.

Ruina pozostaje w tym stanie jedynie w codziennym nazewnictwie, ponieważ ponad sto lat temu została odbudowana. Dziś zachwyca swoim wyglądem dzięki pracy ks. Antoniego Laubitza, proboszcza parafii, który zdecydował się nie tylko odbudować pozostającą w ruinie świątynię, ale też zbudować nową. W ten sposób narodził się pomysł budowy Kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, który góruje nad miastem i regionem.

Niestety, i ta świątynia nie miała szczęścia. W 1909 roku północna ściana zapadła się. Wszystko z powodu wyrobisk kopalnianych, które w całym mieście powodowały zagrożenie. Zniszczony kościół przez kilkanascie lat był zamknięty i dopiero w 1929 roku ponownie oddano go do użytku.

Z perspektywy turysty trzecim najciekawszym budynkiem sakralnym w Inowrocławiu z pewnością jest świątynia parafii pw. Św. Mikołaja (w której moi Rodzice brali ślub), ja jednak króciutko przybliżę Wam kościół, do którego należy nasza rodzina, czyli obiekt pw. Św. Krzyża. Pierwotnie kościół ewangelicki, po II wojnie światowej przejęła go parafia rzymskokatolicka. Tu przyjąłem I komunię świętą i bierzmowanie. Ahhh, te wspomnienia 🙂 Obok znajdziecie nową atrakcję Ina (tak potocznie nazywamy miasto) – mural, przedstawiający najciekawsze miejsca w Inowrocławiu i znane postacie z nim związane.

Ok, wystarczy już tych świątyń. Idźmy dalej. Niedaleko kościoła św. Krzyża znajdziecie Rynek. To centralne miejsce miasta, a tak naprawdę kiedyś nim było. Z przykrością muszę przyznać, że ucierpiało ono z powodu otwarcia na osiedlu Rąbin (największe blokowisko w Inowrocławiu) galerii handlowej. Kiedyś Rynek, jak również pobliska ulica Królowej Jadwigi przyciągały mnóstwo ludzi. Teraz jest gorzej – zakupy inowrocławianie i mieszkańcy okolicznych miejscowości robią w galerii, a do centrum przyjeżdżają, gdy muszą.

I znowu szkoda, bo w ostatnich latach sporo podziało się w centralnej części Ina. Rynek po dyskusyjnej renowacji w latach 90. (postawili kilka blaszaków i kazali się cieszyć tym szkaradztwem), nareszcie nabrał miejskiego sznytu. Dzieciaki mają ogromną frajdę z fontanny w kształcie brył soli, która w upalne dni pozwala im na wodne zabawy. Mnie ucieszyło zwrócenie uwagi mieszkańców i turystów na wieżę ratuszową, która stała na Rynku jeszcze w XIX wieku. Budynek, który rozebrano, upamiętnia zarys, wyróżniony na płycie placu czerwoną cegłą.

Z Rynku prowadzi jedna z dwóch reprezentacyjnych ulic miasta. Na Królowce kiedyś rządzili wszyscy, którzy od sklepu do sklepu szukali okazji. Tu można było kupić wszystko. Zeszyty w sklepie handlowym, zioła w Herbapolu, mięso u Benedykcińskiego i chleb u Jóźwiaka. Po drodze na pocztę elegantki wydawały pensję męża na ciuchy w Galluxie. To były czasy! Teraz jest inaczej, ale nadal po pięknie wyremontowanej ulicy Królowej Jadwigi kręci się wielu mieszkańców. Ci bardziej głodni mogą wskoczyć do Róż, Fiołków i Aniołków na pyszną strawę.

Ktoś złośliwy powiedział kiedyś o Inowrocławiu “od Rynku do Basta i koniec miasta”. Dla tych, którzy miasto dopiero poznają, pędzę z wytłumaczeniem. Bast to najstarszy hotel w mieście w wyróżniającym się na tle innych kamienic, XIX-wiecznym budynku zwieńczonym kopułą. Niestety krytycy Miasta nad solą twierdzą, że wszystko, co warte zobaczenia w Inowrocławiu, znajduje się właśnie między Rynkiem a hotelem Bast. Z tym akurat nie zgadzam się, bo przecież właśnie od Basta na zachód ciągnie się druga najpopularniejsza ulica Inowrocławia, Solankowa.

Nazwa tej arterii wiąże się z Parkiem Solankowym, o którym za chwilę. Przy tej ulicy niegdyś mieszkała elita miasta. Tu powstawały najbardziej reprezentacyjne wille i kamienice. Wychowawca mojej licealnej klasy, Edmund Mikołajczak, swoją drogą wielki znawca i propagator historii Inowrocławia i Kujaw, który za swoje osiągnięcia otrzymał tytuł honorowego obywatela Inowrocławia, opowiadał nam o tym jak pięknym miejscem była niegdyś Solankowa. Po latach zaniedbań, powoli wraca do swojej świetności. Tu szczerze polecam trzy miejsca – Biały Dworek, pałac mieszczański, w którym znajduje się Muzeum Jana Kasprowicza i pomnik poety.

A propos Kasprowicza, nieco zbaczając z tematu, pokażę Wam liceum, którego był uczniem. Dziś szkoła nosi jego imię. Do Kaspra, jak nazywamy tę szkołę, chodziło wiele wybitnych osobistości m.in. prymas Polski Józef Glemp, Miss International Monika Pachałko i znany bloger Dawid Gałat 😀

Swoją drogą, jeśli będziecie mieć więcej czasu, odwiedźcie Szymborze, gdzie warto zobaczyć rodzinny dom tego słynnego poety (tak off-the-record – to nie jest prawdziwy dom Kasprowicza, a jego siostry. Drewniana chata, w której się wychował, spłonęła sto lat temu, a w jej miejscu, na polecenie poety, powstał obecny dom).

Ok, wracamy do Solanek. To, obok Ruiny, druga największa atrakcja Inowrocławia. To tu zjeżdżają turyści z całego kraju, a nawet z zagranicy. Oczywiście głównie są to kuracjusze, odwiedzający inowrocławskie sanatoria, ale nie tylko. Wszystkich przyciąga przepiękny park, którego założenia stworzono jeszcze w XIX wieku, gdy odkryto zdrowotne właściwości wydobywanej w Inowrocławiu soli (stąd nazwa Solanki). Cała strefa zdrojowa to ponad 80 hektarów parku, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Są tu dwa baseny, muszla koncertowa, termy, palmiarnia, restauracje, korty tenisowe, stadion lekkoatletyczny, mnóstwo tras rowerowych i coś, co wyróżnia Inowrocław spośród dziesiątek innych uzdrowisk w całej Polsce, czyli tężnie.

Ok, tu musimy oddać palmę pierwszeństwa Ciechocinkowi, który jest najbardziej kojarzony z tężniami. Ale te inowrocławskie są równie piękne i równie dobrze wpływają na zdrowie turystów.

    Wracając z Solanek do domu moich Rodziców, mijamy Hotel Park, teatr letni i stadion, przechodzimy obok budynku Urzędu Miasta, pięknego obiektu, który powstał w 1908 roku. Tu siedzibę ma Rada Miasta i Prezydent Inowrocławia.

OK, nie będę Was już męczył kolejnymi informacjami i zdjęciami – myślę, że na pierwszą wizytę wystarczy. Inowrocław może nie jest miastem, który przyciąga rzesze turystów, ale myślę, że Ci, którzy odwiedzą stolicę Kujaw zachodnich, z pewnością nie zawiodą się 🙂

Total
53
Shares