Po jedenaste – nie marnuj jedzenia
Total
17
Shares

O tym jak nie lubię marnować jedzenia pisałam w poście o oszczędzaniu. Na samą myśl o tym, że muszę coś wyrzucić robi mi się niedobrze i cała się gotuję. Po pierwsze wiem, że marnuję jedzenie, a na świecie tyle ludzi umiera z głodu, a po drugie wyrzucam nasze pieniądze. Staramy się żyć ekonomicznie. Ale i najlepszym zdarzają się wpadki 🙂

Jakiś czas temu z wielkim bólem wyrzucałam do śmieci dwa duże pojemniki malin przywiezione z Dęblina. Powinnam od razu je zamrozić. Niestety wsadziłam je tylko do lodówki, a one po długiej podróży zaczęły pleśnieć 🙁 Przeżywałam to przez cały tydzień. W sumie nie tylko ja, Dawid chyba jeszcze bardziej. Ale to są sporadyczne historie. Na co dzień staramy się żyć tak, aby niczego nie marnować. Tak, staramy się oboje, ponieważ tą fobią zaraziłam Małżonka. A ja mam ją po mojej Mamie.

Moja Mama zawsze z szacunkiem podchodziła do jedzenia. A już do chleba to w szczególności. Nigdy go nie wyrzucała. Zawsze albo suszyła, albo dawała kurom. Z resztą z pozostałą żywnością było podobnie. Powtarzała, że pokarmy należy szanować, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy Ci ich nie zabraknie. A poza tym wspominała o milionach ludzi głodujących na świecie.

I ja do dziś mam z tyłu głowy te słowa. Nigdy nie wyrzucam pieczywa. Oczywiście tu w Poznaniu nie mamy kur, ale chleb, który nam pozostaje zawsze zostawiamy przy śmietniku. Głęboko wierzymy, że ktoś weźmie go dla siebie lub zwierzaków.

A jak radzimy sobie z pozostałą żywnością? Co robimy, żeby jej nie marnować?

  1. Robimy rozsądne zakupy z przygotowaną listą. Zawsze wiemy czego potrzebujemy i co wyląduje w naszym koszyku. Oczywiście zdarza się nam kupić kilka rzeczy spoza listy, ale jest tego niewiele i zdarza się to rzadko.
  2. Patrzymy na daty ważności. Bywały sytuacje, gdy nie patrzyłam na termin przydatności produktu i dopiero w domu okazywało się, że śmietana jest ważna do jutra, a masło 4 dni. Domyślacie się jakie niecenzuralne słowa wtedy leciały 🙂 W końcu się przestawiłam i zawsze patrzę na datę ważności i tego samego nauczyłam mego Męża. Prawdę mówiąc sam się nauczył, gdy kilkakrotnie wrócił ze sklepu z produktami ważnymi kilka dni. Oczywiście zdarza się nam kupić rzeczy z krótkim terminem tylko wtedy, gdy wiemy, że są nam właśnie potrzebne i je zaraz wykorzystamy.
  3. Przygotowujemy posiłki z tego co mamy w lodówce. Wcześniej wymyślamy menu na kilka dni do przodu i kupujemy to co jest nam do tego potrzebne.
  4. Nie dokupujemy kolejnych takich samych produktów dopóki nie zużyjemy tych, które posiadamy. Mam tu na myśli produkty, które przechowujemy w lodówce. Żywność taka jak ryż, kasze, makarony, cukier itp. ma zawsze dłuższy termin ważności, zatem ich mamy kilka, na zapas.
  5. Przed wyjazdem nigdy nie robimy dużych zakupów. Kupujemy najpotrzebniejsze produkty na bieżąco.
  6. Jeśli zostanie nam pieczywo, suszę je i robię z niego swoją domową bułkę tartą. Jeśli mam jej w nadmiarze, pieczywo wieszam w reklamówce przy śmietniku. Gdy od razu zauważę, że chleba mamy za dużo, część zamrażam.
  7. Zamrażamy wszystko, co się da jeśli mamy tego zbyt dużą ilość. W sytuacji gdy nie chce się nam gotować, wyjmujemy obiad z zamrażarki i voila.
  8. Po imprezie w domu, zawsze nadmiar jedzenia rozdajemy przyjaciołom. Wspólnie damy radę to zjeść.

Dzięki kilku prostym zasadom możemy zdziałać tak wiele. Zaoszczędzić pieniądze, czas przeznaczony na zakupy, a przede wszystkim żywność, której ciągle brakuje niektórym ludziom. Nigdy nie wiemy czy w mieszkaniu obok matka właśnie nie dała swoim dzieciom ostatniej kromki chleba, bo nie miała pieniędzy na więcej. Pomyślmy o tym!!!!

Total
17
Shares