Radość, szok, niedowierzanie. Jestem w ciąży!

O powiększeniu rodziny myśleliśmy dużo wcześniej przed ślubem. Wiedzieliśmy, że nie będziemy chcieli długo czekać. Lata lecą, niestety. Ja jednak wszystko chciałam po kolei, czyli ślub, podróż poślubna, a potem dzidziuś. Bo co w sytuacji, gdybym była w ciąży wcześniej, bez możliwości podróżowania samolotem, a bilety i wszystkie hotele w Tajlandii, Malezji i Singapurze zarezerwowane??? A co zrobić z drogą sukienką ślubną, w którą w żaden sposób nie zmieści się brzuch ciążowy? A to, że na własnym weselu nie wzniosę toastu, chociażby szampanem? Nie chcę nawet o tym myśleć.

Od samego początku zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie trzeba się trochę natrudzić. Dlatego regularne wizyty u lekarza rozpoczęliśmy na początku roku. Wybrany przeze mnie ginekolog niestety nie sprostał naszym oczekiwaniom, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu. Miał fantastyczne opinie na wszystkich forach. Widocznie wszystko było gdzieś zapisane i najwidoczniej lekarza miałam zmienić. Ale żeby aż dwa razy?

Wszystko działo się bardzo szybko. W przeciągu tygodnia po powrocie z naszego hanimuna odwiedziliśmy trzech ginekologów! Ale jak to mówią do trzech razy sztuka. No i ten 3 okazał się najlepszy. To była zwykła wizyta kontrolna, chciałam uzyskać odpowiedzi na kilka nurtujących pytań, w tym również tych dotyczących ciąży, czyli jak się do niej przygotować. Jednak przede wszystkim zależało mi na poprawnej interpretacji USG, czego pierwszy lekarz nie był w stanie zrobić.

Nigdy nie spodziewałam się takiej huśtawki nastrojów. Do gabinetu wchodziłam z duszą na ramieniu, nie wiedziałam, jaka będzie diagnoza. Postawa mojego doktora uspokoiła mnie, choć na chwilę. Byłam pewna, że to on przygotuje nas do bycia rodzicami. Chociaż… Szybko mnie wyśmiał, mówiąc wprost – zaśmiał mi się w twarz. Tylko dlatego, że na pytanie jak długo staramy się o dziecko, zgodnie z prawdą odpowiedziałam “Dwa tygodnie”. Na twarzy pana doktora pojawił się lekki uśmiech. Pewnie spodziewał się kilku miesięcy, jak nie lat, a tu taka żartownisia mówi mu o okresie nie dłuższym niż zimowe ferie.

Wszystko diametralnie się zmieniło, gdy przystąpiliśmy do szczegółowego badania. W trakcie USG doktor widocznie zmieszaną miną pytająco stwierdził “Aaa, aale tu już coś jest?!”. Wyobraźcie sobie moją minę, emocje, jakie poczułam. Ta drobinka na ekranie nie przypominała jeszcze dziecka, ale ja już wiedziałam – to nasz Synuś! Szybki test ciążowy potwierdził – JESTEM W CIĄŻY !!!!! Dawid grzecznie czekający na mnie w poczekalni nie spodziewał się tego, co za chwilę miałam mu oznajmić. Przecież my tylko chcieliśmy dowiedzieć się, czy możemy starać się o dziecko, a tu dziecko już w drodze! Rozmowa tak naprawdę tylko w 15% miała dotyczyć ciąży, a tu taki klops, tzn. dziecko 😉

Dzięki tak szybkiemu działaniu nie miałam problemu z tym w jaki sposób powiedzieć Dawidowi o ciąży. Po prostu wyszłam z gabinetu i wyszeptałam do ucha “BĘDZIEMY RODZICAMI”. Uczucie jakie nam towarzyszyło w drodze do samochodu to chyba głównie niedowierzanie. Zaraz oczywiście pojawiła się radość i łzy szczęścia. “Ale mamy szczęście” – pomyśleliśmy. Dzięki przychylności Tego z góry udało się Nam. JESTEŚMY W CIĄŻY!!!!!!!!!