Singapur – co zobaczyć w Mieście Lwa
Total
27
Shares

Jakiś czas temu pisałam o Bangkoku i Kuala Lumpur. To dwa z kilku przystanków w naszej podróży poślubnej po Azji. O wyspach napiszę niebawem. Teraz przyszedł czas na Singapur. To tu zakończyliśmy naszą wyprawę. I mimo że z jednej strony było smutno, że już ją kończymy to zadowoleni byliśmy, że właśnie w takim miejscu. W państwie/mieście, które tętni życiem, które jest dla ludzi. Tu potrzeba tylko niezłej sumki pieniędzy do funkcjonowania.

Po pierwsze dojazd. Jeśli zastanawiacie się jak dotrzeć do Singapuru, wszystko zależy skąd wyjeżdżacie. Nasz interesowało jak dojechać do Singapuru z Mersing. Do Miasta Lwa dostaliśmy się autobusem. Jechaliśmy z ok. 5-6 godzin. Oczywiście na podróż musieliśmy czekać na śmierdzącym dworcu autobusowym, ale było warto. Autobus niestety był spóźniony, jakieś 2h, ale za to bardzo ładny, nowoczesny z klimatyzacją. Doskonale wiedzieliśmy o której godzinie będziemy jechać. Wcześniej zakupiłam bilety przez internet. Wszystko w naszym podróżniczym planie musiało się zgadzać.

Do Singapuru bardzo łatwo można się dostać samolotem z Europy lub z innych np. azjatyckich miejsc, skąd latają co chwilę tanie linie lotnicze. Wystarczy wcześniej zarezerwować lot, żeby mieć pewność dostępności miejsc.

Sama przeprawa graniczna w Singapurze też poszła sprawie. Kilkanaście minut i wszyscy z powrotem byli w autobusie. Podróż zakończyliśmy w centrum miasta, stamtąd na nogach poszliśmy do hotelu. Był naprawdę bliziutko, więc nie było sensu wsiadać w metro, zamawiać taxi lub ubera. Niestety nie mieszkaliśmy w Marina Bay Sands, next time 🙂 Ale ten hotel także spełnił nasze oczekiwania. Miał ponad 20 metrów kwadratowych i… okno! Proszę nie dziwcie się naszemu zdziwieniu, bo tyle nasłuchaliśmy się o „pokojach” w Singapurze, że obecność okna w pokoju wcale nie była taka pewna.  Dlatego mamy dla Was ostrzeżenie. Gdy będziecie zamawiać miejsca noclegowe, zwróćcie uwagę na powierzchnię pokoju i to, czy posiada okno. To raczej tyczy się średniej klasy hoteli. Bo jeśli Was stać na pobyt w Marina to tam każdy pokój okno ma 😛 Tym się martwić nie musicie.

Od razu zauważyliśmy różnicę między Singapurem a Kuala Lumpur. W tym pierwszym w oczy rzucały się szerokie chodniki, liczne przejścia dla pieszych, fantastyczna komunikacja miejsca. Po prostu miasto dla ludzi, taki podróżniczy cud miód.

Pierwszego dnia nie mieliśmy zbyt wiele czasu, ponieważ dotarliśmy na miejsce późnym popołudniem. Nie powstrzymało nas to jednak przed zwiedzaniem. Mieliśmy smaka na coś dobrego, więc poszliśmy do indyjskiej dzielnicy. Na spokojnie zwiedziliśmy okolicę, kosztując oczywiście lokalnej kuchni. Co zjeść w Singapurze? Trudno mówić o lokalnej kuchni. Tworzą ją społeczności takie jak hinduska, chińska, japońska, arabska. Przebywając w danej dzielnicy możecie zasmakować ichniejszych przysmaków.

Drugi dzień to oczywiście wjazd na Marina Bay Sands. Niestety my nie mogliśmy skorzystać z hotelowego słynnego basenu, który jest zarezerwowany jedynie dla gości hotelowych. Myślę, że i dobrze, bo sama bym nie chciała, żeby turyści spoza hotelu pałętali mi się pod nogami. Dotarliśmy tam, jak to my, na pieszo i to była dobra decyzja, bo już z trasy mogliśmy zachwycać się widokami.

Pogoda, podobnie, jak to było gdy odwiedziliśmy Petronas Twin Towers w Kuala Lumpur, była fantastyczna, więc mogliśmy zobaczyć całe miasto i zatokę. Przewodnicy poinformowali nas, że jeszcze niedawno w miejscu, w którym znajduje się hotel i ogrody, była woda. Wszystko zostało sztucznie usypane. Aj, ci Singapurczycy, Ci to mają głowę na karku. No i masę pieniędzy. Na każdym kroku widać bogactwo miasta. W mieście powstała nawet wyspa zabaw – tylko po to, by mieszkańcy mieli gdzie odetchnąć. Zawitaliśmy tam ostatniego dnia naszej wizyty, ale o tym za chwilę. Wracając do Marina Bay Sands – jeśli zastanawiacie się gdzie kupić bilety i jak wjechać na szczyt hotelu, nie ma nic prostszego. W przeciwieństwie do Petronasów, nie trzeba wcześniej kupować biletu. Dostępne były od ręki. Musieliśmy jedynie poczekać chwilę na swoją godzinę.

co zobaczyć w Singapurze, zwiedzanie Singapuru, zabytki Singapuru, na ile dni do SIngapuru, jak dostać się do Singapuru, waluta Singapuru, Singapur -miasto lwa, jaką walutę zabrać do Singapuru, jak przemieszczać się po Singapurze, Marina Bay Sands, basen w Marina Bay Sands, pokaz świateł w Singapurze, o której pokaz świateł i fontann, Sentosa, CO znajduje się na Sentosa, Universal Studios w Singapurze, AquaPark w Singapurze, delfinarium w Singapurze, Gardens by the Bay, co mieści się w Gardens by the Bay, fontanna Lwa, fontanna Merlion, co jest symbolem SingapuruGdy wróciliśmy na ziemię, udaliśmy się do Gardens by the Bay. Koniecznie odwiedźcie to miejsce. Jest to ogród przyszłości, w którym można odpocząć i zrelaksować się. Znajdują się tu  m.in dwie szklarnie z przepiękną roślinnością Flower Dome i Cloud Forest. W tej pierwszej podziwiać można olbrzymie baobaby i kaktusy, a w drugiej wodospad i roślinność klimatu deszczowego.

Po drodze do hotelu, okrążyliśmy zatokę, by podziwiać drapacze chmur i fontannę Merlion, czyli mityczne stworzenie pół lwa, pół ryby, które jest symbolem Singapuru.

Do Gardens by the Bay wróciliśmy wieczorem na przepiękny pokaz świetlno-muzyczny na drzewach. Później skorzystaliśmy z okazji i szybko przenieśliśmy się pod hotel Marina Bay na inny pokaz – tym razem tańczących fontann i laserów. Wszystko za free.

Trzeci dzień to prawie całodniowa wyprawa na wyspę Sentosa. To wyspa rozrywki stworzona dla mieszkańców miasta. Znajduje się tam m.in. Universal Studios, AquaPark, delfinarium, kolejki linowe, ośrodki wypoczynkowe, restauracje i plaża. Możecie się kąpać, jednak czystość wody nie zachęca do skorzystania z tej formy wypoczynku. Po prostu tuż obok przepływają setki gigantycznych statków, które kierują się do singapurskiego portu i to one zanieczyszczają wodę.

Jeśli chodzi o walutę, w Singapurze obowiązuje dolar singapurski. Bez problemu można wymienić euro i dolary w wielu kantorach w mieście. Podobnie jak w Bangkoku niższe nominały mają gorszy przelicznik. Ceny są wysokie, zatem radzę nie przeliczać na złotówki. Tak dla przykładu śniadanie to minimum 40 zł.

Po mieście świetnie najlepiej przemieszczać metrem lub piechotą. To właśnie metrem dostaliśmy się na lotnisko. A to kolejna bajka. Strefy relaksu dla pasażerów, zero płytek na podłodze, wszystko wyłożone wykładziną dywanową. W końcu status najlepszego lotniska na świecie do czegoś zobowiązuje 🙂

My w Mieście Lwa spędziliśmy dwa pełne dni. I to nam wystarczyło. Zobaczyliśmy takie must see i trochę powłóczyliśmy się po różnych zakamarkach tego niezwykłego miejsca. Tak jak pisałam wcześniej, to miasto jest niesamowite, chociażby dla jego niezwykłej atmosfery można w nim spędzić kilka tygodni i to by było mało. Podobnie mamy z Londynem. Chcemy tam wracać. I mimo że do Singapuru mamy zdecydowanie większy kawałek drogi, na pewno go odwiedzimy ponownie.

Total
27
Shares