Strach się ich bać…
Total
11
Shares

O matko, jak ja ich nienawidzę. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre mnie przerażają. Inne mnie śmieszą. O czym mowa? Oczywiście o wszelkiej maści zabobonach. Gdy słyszę nie rób tego, bo….. dostaję białej gorączki. Bo co??? No właśnie, co się stanie, gdy to zrobię? Odczuwam wrażenie, że nic.

Skąd się to wszystko wzięło? Oczywiście stąd, że kiedyś jakieś Krysi, czy Zdzisi przytrafiła się historia i nagle wszyscy we wsi stwierdzili, że to wina danej rzeczy. Nie zastanawiając się w ogóle nad sensem danej sytuacji. I tak z pokolenia na pokolenie roznosiła się wieść przesądna. Te wszelkiej maści banialuki towarzyszą nam przez całe życie. Przed ślubem, w ciąży, gdy masz dziecko itd.

Myślę, że każdy o nich słyszał i ma w swoim gronie osoby, które będą je powtarzać.
Moja Mama i Teściowa mogłyby sobie podać rękę w tej kwestii. Obie królują w znajomości takich głupot i, oczywiście, przekazywaniu ich dalej, patrz na niczemu niewinne osoby takie jak my. Ciotki także tą wiedzą się dzielą. A w tym wszystkim ja, krzycząca na nich. Przestańcie gadać!!! Wiedzą przecież, jak te głupoty na mnie działają. Jak płachta na byka! Najgorsze jest to, że mimo że w nie nie wierzę (staram się przynajmniej), zawsze pozostają gdzieś z tyłu mojej głowy.

A propos Halloween i całej komercyjnej machiny, która od połowy października przypomina, że czas kupować dynie. To właśnie z tym świętem związany jest czarny kot, którego ponoć lepiej 31 października nie zobaczyć na swojej drodze. Jednak na mnie ciemny kocurek nie robi żadnego wrażenia. W sumie czemu on jest winny? Gdy takiego sierściuszka widzę, nawet się nie cofam, nie pluję za siebie. Kot, jak kot, chodzi swoimi drogami.

Innym przesądem, który przypominamy sobie w okolicach końca października, jest ten związany z pająkiem. Mówi się, że gdy w Halloween zobaczymy takiego pajęczaka, to ponoć znak od kogoś zmarłego, że nadal jest blisko nas. Ja jednak widzę to inaczej… “Dawid, chodź zabić potworaaaaa!!!!!” 🙂

W temacie duchów… Podobno gdy czegoś zapomnisz i wracasz do domu, nie możesz z niego tak normalnie wyjść. Pamiętaj, że musisz usiąść na 10 sekund i najlepiej opuścić mieszkanie tyłem, żeby na swojej drodze nie spotkać złych duchów 🙂 Przyznać się, kto tak robi????

Wysypana sól to kłótnia. Wysypany cukier to goście, czyli, że dobrze. Zależy jak patrzeć – jeśli ktoś ich nie lubi, może mieć problem. Jak dla mnie to po prostu bałagan, który muszę posprzątać.

Jeśli coś ostrego spadnie Ci na podłogę, a nie chcesz się kłócić musisz to przydepnąć. Tak, zdeptać ten nóż! Zdeptać go! A gdyby akurat ktoś ci coś takiego ostrego podarował, to ty musisz za to jeszcze zapłacić! Czaicie, zapłacić! Bo inaczej Wasze więzi zostaną przecięte…. Jezu, kto to wymyślił?

Gdy pieką Cię uszy to możesz być pewien, że ktoś Cię obgaduje. A jak swędzi nos, to z lewej na miłość, z prawej na złość, a pośrodku na gości. Boże znowu ci goście! 🙂

U nas, w Poznaniu z pewnością nigdy nie zobaczycie nikogo, kto kładzie torbę na podłodze. Pyry dobrze wiedzą, że wówczas pieniądze znikają szybciej niż tort na urodzinach. Podobno robienie zakupów w poniedziałki to też szybkie pozbywanie się kasy. Będziesz je wtedy wydawać przez cały tydzień. Zatem jeśli pustki w lodówce, koniecznie poczekaj do wtorku. Mimo że umierasz z głodu.

Stłuczone lustro to podobno 7 lat nieszczęścia. Nie wiem, nie byłam w takiej sytuacji i mam nadzieję że tak pozostanie. Ale widzę, tu pewien brak logiki. Bo podobno coś stłuczonego to tak na szczęście. Hmmm, zastanawiające.

Jak wdepniesz w kupę lub wyląduje na tobie (patrz – stworzenia latające), to też na szczęście. Ale za takie szczęście to ja dziękuję.

Ślub to tylko w miesiącu z literą R. O innych nawet nie myślcie, jeśli chcecie mieć cudowne życie. A broń boże w maju bo w maju ślub szybki grób. Pamiętajcie, że Panna Młoda musi mieć coś niebieskiego, pożyczonego, białego i starego. W bucie przydałoby się kilka groszy, bo to dostatek. I niby takie śmieszne, ale pieniądze w bucie miałam! Tata włożył córce do pantofelka dwie stówy 😉 Od starego i pożyczonego udało mi się uciec.

Partnerowi/Mężowi, pod żadnym pozorem nie mamy kupować butów ani zegarka. Bo w butach odejdzie, a zegarek odmierza wasz czas. Ale co zrobić, jeśli taki nasz delikwent zamiast nowej pary butów woli chodzić w jakiś dziurawych adidasach sprzed trzech lat. Bo wygodne! Trzeba mu przecież jakoś pomóc. U nas to już w ogóle za późno, bo Dawid kilka par butów ode mnie otrzymał, a nawet zegarki do kolekcji. Ale odpukaliśmy. Oczywiście w niemalowane.

A w ciąży??? Nie noś korali, bo dziecko owinie się pępowiną. Przed narodzinami dziecka absolutnie nic nie kupuj, żeby nie zapeszyć, szczególnie wózka. Nie wiem w takim razie kiedy zrobić wyprawkę, heloł! A zlecenie wszystkiego ojcu dziecka, to może być ryzykowne. Jak wypiękniałaś w ciąży to chłopiec, a jak jesteś brzydka to dziewczynka, bo podobno córki zabierają urodę. Pamiętaj nie musisz już robić USG, ludowe porzekadło prawdę Ci powie 🙂 I co najważniejsze – należy patrzeć tylko na pięknych ludzi, bo inaczej urodzisz brzydkie dziecko. Ulalala, jakbym mało rzeczy miała na głowie.

W ciąży nie obcinaj włosów, bo możesz uciąć mózg dziecku. Podobnie jest przed maturą, żebyś przypadkiem nie stracił swojej wiedzy. Rili ???? 🙂 Aaaa i na maturze pamiętaj o czerwonych majtkach na szczęście. Na pewno Ci pomogą jak czegoś nie będziesz wiedzieć 🙂

A gdy już urodzi się Maluszek koniecznie trzeba przywiązać do wózka czerwoną wstążeczkę chroniącą przed urokiem. I nie należy stawać za dzieckiem, bo zeza dostanie. I pamiętaj jak będziesz rozszerzać dietę dziecku to ryba dopiero po 12 miesiącu, inaczej nie będzie mówiło.

Jest tego sporo, mogłabym tak wymieniać (yhmhy wyśmiewać 😉 w nieskończoność.Trzeba przyznać, że te wszystkie zabobony trochę ubarwiają nasze życie. Jeśli tylko nie traktujemy ich na poważnie.

Total
11
Shares